Ostatnie wpisy
Zakładki:
Basket
Blogosfera:
Często zaglądam:
Sportowe strony:
Subiektywny top 10:
Szczególnie Polecam!:
|
poniedziałek, 30 stycznia 2012
NBA: Heat pokonali Bulls, 35 punktów Jamesa
Miami Heat pokonali na własnym parkiecie drużynę Chicago Bulls 97:93, w najciekawszym niedzielnym spotkaniu ligi NBA. Gospodarzy do zwycięstwa poprowadził LeBron James, który zdobył 35 punktów, 5 asyst i 11 zbiórek. Na 22,7 sekundy przed końcem spotkaniu Bulls na prowadzenie mógł wyprowadzić Derrick Rose, jednak spudłował dwa rzuty osobiste, wcześniej będąc perfekcyjnym w tym elemencie gry (29/29). Chwilę później swoje próby zmarnował LeBron James, który wciąż nie może sobie poradzić z grą w samych końcówkach spotkań. Tym razem James miał jednak szczęście, gdyż niemoc strzelecka opanowała również jego najgroźniejszego przeciwnika do zdobycia nagrody MVP w tym sezonie. Przez 47 minut niedzielnego spotkania to jednak LeBron był „Królem” na parkiecie w South Beach. Lider popularnych „Żarów” w całym meczu uzbierał 35 punktów (oczko lepiej od Rose’a), dodając do tego 5 asyst i 11 zbiórek. Nikt tak nie potrafił zdominować gry jak James. Świetnie wspierał go Chris Bosh, który każdy ze swoich 24 punktów musiał „wyszarpać” walcząc o miejsce pod koszem z Carlosem Boozerem i Joakimem Noah. Podkoszowi Bulls byli tego dnia solidną zaporą, ciężką do przejścia. Swoje zrobił również Dwyane Wade, zdobywając 15 punktów i notując przy tym 7 asyst. Zupełnie inaczej wygląda gra Heat, kiedy mają w składzie zdrowego „Flasha”. Korzysta na tym przede wszystki James, który może liczyć na kombinacyjną grę ze swoim kolegom. Chicago Bulls kolejny raz pokazali, że po za Rosem nie bardzo kto ma tam zdobywać punkty i brać ciężar gry na swoje barki. Problem tej drużyny polega na tym, że sam jeden Rose nie jest w stanie zwyciężyć w starciu przeciwko takiej drużynie jak Heat. Carlos Boozer i Joakim Noah zagrali dobry mecz w defensywie, ale w ataku razem rzucili jedynie 21 punktów. To zdecydowanie za mało, by myśleć o zwycięstwie. Wyraźnie odczuwalny był również brak Luol Denga, który swoją grą nie schodzi poniżej pewnego, przyzwoitego poziomu. - Mieliśmy szansę wygrać. Tym razem jednak nie wyszło – powiedział po meczu nieco rozżalony Rose. Lider Bulls będzie miał szansę na rewanż w tym sezonie jeszcze trzykrotnie i być może w kwietniu w fazie play-off, gdzie obie drużyny są faworytami Konferencji Wschodniej ligi NBA. *** Miami Heat – Chicago Bulls 97:93 (24:22, 32:29, 20:20, 21:22) Miami Heat: L. James 35 (pkt.), C. Bosh 24 (12 zb.), D. Wade 15 (7 as.), M. Chalmers 5, N. Cole 5, M. Miller 5, U. Haslem 4, S. Battier 3, J. Anthony 1, E. Curry 0 Chicago Bulls: D. Rose 34 (pkt.), R. Hamilton 11, J. Noah 11 C. Boozer 10, R. Brewer 10, K. Korver 9, T. Gibson 8, J. Lucas 0, O. Asik 0, B. Scalabrine 0 *** Wyniki pozostałych niedzielnych spotkań ligi NBA Boston Celtics – Cleveland Cavaliers 87:88 New Jersey Nets – Toronto Raptors 73:94 Orlando Magic – Indiana Pacers 85:106 Dallas Mavericks – San Antonio Spurs 101:100 New Orleans Hornets – Atlanta Hawks 72:94 Minnesota Timberwolves – Los Angeles Lakers 101:106 Denver Nuggets – Los Angeles Clippers 105:109
wtorek, 24 stycznia 2012
NBA: Wizards zwolnili trenera
Flip Saunders nie jest już szkoleniowcem Washington Wizards. Taką wiadomość podały we wtorek amerykańskie serwisy powołując się na źródła zbliżone do klubu ze stolicy USA. Oficjalnym powodem zwolnienia Saundersa mają być słabe wyniku prowadzonego przez niego zespołu. Młoda drużyna Washington Wizards wygrała jedynie dwa mecze, przegrywając piętnaście na starcie obecnego sezonu. Saunders prowadził popularnych „Czarodziei” przez ostatnie lata, jednak przez ten czas nie miał łatwego życia. Wizards nadal są w przebudowie po tym jak na początku jego pracy postanowili się pozbyć Gilberta Arenasa, gdy ten groził koledze bronią na treningu. Posadę pierwszego szkoleniowca ekipy z Waszyngtonu zaproponowano dotychczasowemu asystentowi w tej drużynie, Randy’emu Wittmanowi. Jak na razie nie uzgodnił on jednak warunków swojego kontraktu. NBA: Gasol chce grać bliżej kosza
Podkoszowy Los Angeles Lakers, Pau Gasol nie jest zadowolony z zadań ofensywnych jakie otrzymuje od swojego szkoleniowca. Hiszpański gwiazdor chciałby grać bliżej kosza, czego jak na razie Mike Brown nie stosuje w taktyce „Jeziorowców”. - Chciałbym grać trochę bliżej kosza – powiedział Gasol tuż po niedzielnym starciu przeciwko Indianie Pacers, w którym zdobył jedynie osiem punktów. – Zawsze lubię mieć różne opcje i zdobywać punkty z różnych pozycji. W drugiej połowie nie miałem możliwości zdobywania koszy z „pomalowanego” – dodał. Mike Brown od początku sezonu bardzo stosuje manewr z ustawieniem hiszpańskiego podkoszowego daleko od kosza. Często wymusza to od Gasola poruszanie się blisko linii rzutów za trzy punkty, co naturalnie sprawia, że nie jest już tak efektywny. - Myślę, że to jest mądry trener i robi wszystko dla dobra zespołu. Mamy dwóch świetnych graczy, którzy mogą grać pod koszem. W danym momencie wybierasz po prostu lepszą opcję dla zespołu – zakończył Gasol. NBA: Celtics zdeklasowali Magic
Boston Celtics pokonali na własnym parkiecie drużynę Orlando Magic 87:56, grając bez Rajona Rondo i Raya Allena. „Celtów’ do zwycięstwa poprowadzili Paul Pierce i Brandon Bass, którzy zdobyli po 19 punktów. Drobne urazy z jakimi zmagają się koszykarze z Bostonu nie przeszkodziły im w wykonaniu tego czego oczekuje od nich Doc Rivers – twarda obrona. To właśnie był klucz do wysokiego zwycięstwa w starciu z Orlando Magic. - Defensywnie to był świetny mecz w naszym wykonaniu – powiedział po meczu szkoleniowiec Celtics. Dla ekipy z Bostonu było to rekordowe spotkanie pod względem jak najmniejszej ilości straconych punktów. Najskuteczniejszymi graczami „Zielonego Gangu” okazali się Paul Pierce i Brandon Bass. Obaj zdobyli po 19 punktów, przy czym pierwszy z nich dołożył jeszcze siedem asyst, a drugi miał osiem zbiórek, będąc świetnym wzmocnieniem wchodząc z ławki rezerwowych. Wreszcie po dłuższym czasie słabej gry do formy wraca Kevin Garnett. Podkoszowy Celtics w poniedziałek zanotował 14 oczek, dodając do tego 10 zbiórek, z czego aż siedem było pod bronioną tablicą. Widać, że wszyscy w Bostonie pracowali nad poprawieniem tego elementu gry. Dla pokonanych najwięcej punktów zdobył Dwight Howard, który zakończył mecz z 18 oczkami na swoim koncie. Dodatkowo popularny „Superman” zebrał aż 14 piłek i miał 3 asysty. Statystyki imponujące, ale jak to w tym sezonie bywa z Magic, nie wystarczyło to do odniesienia wygranej. Wszystko przez słabą postawę partnerów Howarda. Żaden z pozostałych graczy z Orlando nie osiągnął dwucyfrowego wyniku punktowego. - Wyszli na parkiet i totalnie zdominowali nas swoją energią i intensywnością obrony – stwierdził po meczu szkoleniowiec Orlando Magic, Stan Van Gundy. *** Boston Celtics – Orlando Magic 87:56 (22:20, 24:16, 23:10, 18:10) Boston Celtics: P. Pierce 19 (pkt.), B. Bass 19, K. Garnett 14 (10 zb.), S. Pavlović 9, M. Daniels 8, A. Bradley 6, E. Moore 6, J. Johnson 4, G. Stiemsma 2, J. O’Neal 0, Orlando Magic: D. Howard 18 (pkt.), H. Turkoglu 7, G. Davis 6, J. Richardson 5, J. Nelson 5, V. Wafer 5, C. Duhon 3, Q. Richardson 3, J. Redick 2, L. Hughes 2, E. Clark 0, J. Harper 0 *** Wyniki pozostałych poniedziałkowych spotkań ligi NBA Philadelphia 76ers – Washington Wizards 103:83 Chicago Bulls – New Jersey Nets 110:95 Milwaukee Bucks – Atlanta Hawks 92:97 New Orleans Hornets – San Antonio Spurs 102:104 Oklahoma City Thunder – Detroit Pistons 99:79 Minnesota Timberowlves – Houston Rockets 92:107 Dallas Mavericks – Phoenix Suns 93:87 Portland Trail Blazers – Sacramento Kings 101:89 Golden State Warriors – Memphis Grizzlies 90:91
piątek, 20 stycznia 2012
NBA: Chory James i Chris Bosh ograli Lakers
Miami Heat pokonali na własnym parkiecie drużynę Los Angeles Lakers 98:87, mimo braku w swoim składzie kontuzjowanego Dwyane’a Wade’a. Popularne „Żary” do zwycięstwa poprowadził przeziębiony LeBron James (31 pkt., 8 zb., 8 as.) i Chris Bosh (15 pkt., 8 zb.). James od kilku dni zmaga się z objawami grypy, choć jak sam przyznaje to tylko małe przeziębienie. Nie zmienia to jednak faktu, że gwiazdor Heat bierze antybiotyk i przez to jest osłabiony. W czwartkowym meczu nie było jednak tego widać. James miał rozegrał rewelacyjny mecz zdobywając 31 punktów, zbierając 8 piłek i mając tyle samo zbiórek. I nawet to, że po raz kolejny „zniknął” w czwartej kwarcie nie może zmienić oceny jego fantastycznej gry, która poprowadziła Heat do dziesiątej wygranej w sezonie. Dobrze swojego lidera wspierał Chris Bosh, który pod nieobecność Dwyane’a Wade’a jest drugim strzelcem drużyny z South Beach. Skrzydłowy Miami przeciwko Lakers rzucił 15 punktów, mając do tego osiem zbiórek. Bosh przez całe spotkanie musiał walczyć z dużo silniejszymi podkoszowymi z Los Angeles, co z pewnością kosztowało go wiele sił. Dla pokonanych najwięcej punktów zdobył Pau Gasol. Hiszpański podkoszowy zakończył mecz z 26 oczkami na swoim koncie. Gasol wraz z Andrew Bynumem (15 pkt., 8 zb.) mieli być podkoszową „ścianą” nie do przejścia i dać przewagę swojej drużynie. Po części tak było, ale okazało się to niewystarczające na świetnych tego dnia Heat. 24 punkty dla „Jeziorowców” zdobył Kobe Bryant, który miał także siedem asyst, starając się umiejętnie rozdzielać piłki, szczególnie do swoich wysokich graczy. Zawiedli jednak inni gracze, przede wszystkim Ci wchodzący z ławki rezerwowych, którzy nie dali odpowiedniej jakości dla poczynań Lakers. *** Los Angeles Lakers – Miami Heat 87:98 (20:2, 17:27 19:25, 31:21) Los Angeles Lakers: P. Gasol 26 (pkt.), K. Bryant 24 (7 as., 5 zb.), A. Bynum 15, T. Murphy 8, M. World Peace 7, M. Barnes 3, D. Fisher 2, J. Kapono 2, J. McRoberts 0, D. Morris 0, A. Goudelock 0 Miami Heat: L. James 31 (pkt.), C. Bosh 15 (8 zb.), S. Battier 11, M. Chalmers 10 (6 as.), U. Haslem 8, J. Anthony 7, E. Curry 6, N. Cole 4, M. Miller 3, J. Jones 3 *** Wyniki pozostałych czwartkowych spotkań ligi NBA Houston Rockets – New Orleans Hornets 90:88 Utah Jazz – Dallas Mavericks 91:94
środa, 11 stycznia 2012
NBA: Show Bryanta, Lakers lepsi od Suns
Los Angeles Lakers pokonali na własnym parkiecie drużynę Phoenix Suns 99:83, we wtorkowym spotkaniu ligi NBA. Niesamowity mecz rozegrał lider „Jeziorowców”, Kobe Bryant, który zdobył 48 punktów. Bryant po raz kolejny pokazał dlaczego jest wymieniany wśród najlepszych graczy w historii całej ligi. Grając z kontuzją nadgarstka w bieżącym sezonie spisuje się naprawdę rewelacyjnie. We wtorek miał swój najlepszy mecz przeciwko Suns, zdobywając 48 punktów, 5 zbiórek i trzy asysty. - Nieźle jak na siódmego gracza w tej lidze – powiedział nieco drwiąco Bryant odnosząc się do rankingu ESPN, w którym to dziennikarze umieścili go dopiero na siódmym miejscu wśród obecnie grających zawodników. - Jeśli gram źle tak jak np. w meczu z Denver to wszyscy krzyczą, że jestem stary i już się do niczego nie nadaję. A to był tylko wynik złej gry z powodu kontuzji nadgarstka. Trzeba się przyzwyczaić do tego jak o Tobie mówią – dodał Kobe. W starciu przeciwko Suns dobrze swojego lidera wspomagał Pau Gasol, zdobywca 16 oczek i aż 12 zbiórek. 12 punktów dołożył Abdrew Bynum, który wraz ze swoim hiszpańskim kolegom starali się opanować strefę podkoszową, gdzie toczyli zażarte pojedynki z Marcinem Gortatem. Gortat po raz kolejny w tym sezonie okazał się główną siłą ofensywną „Słońc”. Polak spędził na parkiecie ponad 35 minut, w czasie których zaliczył 16 punktów, 12 zbiórek i dwie asysty. Widać, że po kontuzji kciuka z jaką zmagał się na początku rozgrywek nie ma już śladu. 13 oczek i 8 asyst dołożył do dorobku ekipy z Phoenix, Steve Nash, który większość swoich akcji starał się rozgrywać z Gortatem. Zagrania Pick and Roll tej dwójki są już słynne w całej lidze. Tym razem jednak bez wsparcia reszty graczy Suns nie byli wstanie odnieść zwycięstwa na trudnym terenie w Los Angeles. *** Los Angeles Lakers – Phoenix Suns 99:83 (25:19, 21:23, 27:26, 26:15) Los Angeles Lakers: K. Bryant 48 (pkt.), P. Gasol 16 (12 zb.), A. Bynum 12, L. Walton 6, D. Fisher 5, M. World Peace 5, M. Barnes 4, S. Blake 3, A. Goudelock 0, D. Ebanks 0 Phoenix Suns: C. Frye 17 (pkt.), M. Gortat 16 (12 zb.), S. Nash 13, S. Brown 11, H. Warrick 8, J. Dudley 6, G. Hill 5, M. Morris 2, R. Lopez 0 *** Wyniki pozostałych wtorkowych spotkań ligi NBA Philadelphia 76ers – Sacramento Kings 112:85 Washington Wizards – Toronto Raptors 93:78 Charlotte Bobcats – Houston Rockets 70:82 Detroit Pistons – Dallas Mavericks 86:100 Milwaukee Bucks – San Antonio Spurs 106:103 Memphis Grizzlies – Oklahoma City Thunder 95:100 Minnesota Timberwolves – Chicago Bulls 100:111 Utah Jazz – Cleveland Cavaliers 113:105 Portland Trail Blazers – Los Angeles Clippers 105:97 Golden State Warriors – Miami Heat 111:106
poniedziałek, 09 stycznia 2012
NBA: James i Bryant najlepsi w minionym tygodniu
LeBron James z Miami Heat i Kobe Bryant z Los Angeles Lakers zostali wybrani najlepszymi graczami minionego tygodnia odpowiednio w Konferencji Wschodniej i Zachodniej ligi NBA. Dla Jamesa to już drugie takie wyróżnienie w tym sezonie. Skrzydłowy Miami Heat wystąpił w tym tygodniu w czterech spotkaniach swojej drużyny, prowadząc popularne „Żary” do trzech wygranych. „Król James” średnio zdobywał 31 punktów w każdym meczu, rzucając ze skutecznością ponad 60 procent. W Konferencji Zachodniej w minionym tygodniu królowali Los Angeles Lakers, których do bilansu 3:1 poprowadził ich lider, Kobe Bryant. „Czarna Mamba” powoli wraca do swojej optymalnej formy i już teraz prezentuje się bardzo dobrze. Gwiazdor Lakers notował średnio 33 punkty i 6.3 asysty w każdym meczu swojej drużyny.
czwartek, 05 stycznia 2012
NBA: Westphal zwolniony z Kings
Paul Westphal nie jest już trenerem drużyny Sacramento Kings. W czwartek szkoleniowiec ten został zwolniony z powodu słabego początku sezonu w wykonaniu popularnych „Królów”, a także z powodu jego konfliktu z gwiazdą zespołu, DeMarcusem Cousinsem. Wiadomość tę przekazał mediom dyrektor d/s wykonawczych klubu z Sacramento, Geoff Petrie, który powiedział także, że w najbliższym meczu przeciwko Golden State Warriors, Kings poprowadzi dotychczasowy asystent Westphala, Keith Smart. - Chciałbym bardzo podziękować Paulowi za pracę jaką włożył w rozwój organizacji z Sacramento. Niestety ostatnie wyniki naszego zespołu nie oddają naszych oczekiwań względem trenera i całego zespołu. Życzymy mu jednak wszystkiego najlepszego w dalszej zawodowej karierze – stwierdził Petrie. W ostatnich dniach dużo mówiło się o konflikcie na linii Westphal – Cousins, co mogło mieć duży wpływ na decyzję zarządu klubu. Były już szkoleniowiec Sacramento Kings zarzucał swoja podopiecznemu małe zaangażowanie w grę i nie trzymanie się ustalonych wcześniej zagrywek. Cousins jak to ma w zwyczaju odgryzał się mu swoimi wypowiedziami w mediach, co tylko zaogniło konflikt obu Panów.
środa, 04 stycznia 2012
NBA: Thunder pokonani, Trail Blazers liderami Zachodu
Portland Trail Blazers pokonali na wyjeździe drużynę Oklahoma City Thunder 103:93, awansując tym samym na pierwsze miejsce w Konferencji Zachodniej ligi NBA. Bohaterem gości został LaMarcus Aldridge, który zdobył 30 punktów. Kiedy przed rozpoczynającym się sezonem Brandon Roy ogłosił koniec swojej kariery, nikt nie spodziewał się, że Blazers po niecałych dwóch tygodniach rozgrywek będą przewodzić w tabeli Konferencji Zachodniej ligi NBA, legitymując się bilansem 4:1. A jednak tak się stało. Drużyna z Portland pokonując we wtorek Oklahomę City Thunder wskoczyła na pierwsze miejsce i nie jest to w żadnym wypadku dziełem przypadku. Ta ekipa po prostu prezentuje się wyśmienicie, grając twardo, szybko i efektywnie, w czym duża zasługa ich szkoleniowca, Nate’a McMilana. We wtorkową noc nie do zatrzymania okazał się LaMarcus Aldridge. Silny skrzydłowy z Portland zdominował strefę podkoszową, zdobywając 30 punktów, a także osiem zbiórek, jedną asystę i jeden blok. To był najlepszy występ lidera Blazers w tym sezonie. Świetnie wspierał go Wesley Matthews (16 pkt.), który wraz z Raymondem Feltonem (12 pkt., 7 as.) nakręcali szybkie ataki swojej ekipy, a także wyśmienicie bronili, walcząc o każdą piłkę i nie dając choćby kawałka wolnego parkietu swoim przeciwnikom. – Mamy wielu graczy, którzy potrafią wiele różnych rzeczy. Naszą siłą jest uniwersalność – cieszył się po meczu Matthews. Ważną rolę w zwycięstwie Blazers odegrała postawa Geralda Wallace. Koszykarz ten zdobył 13 punktów i 10 zbiórek, ale tak naprawdę najważniejszą pracę wykonał w obronie, gdzie za bezpośredniego rywala miał Kevina Duranta. Popularny „Durantula” kompletnie nie mógł się odnaleźć w tym spotkaniu. W całym meczu uzbierał 19 oczek, ale to nie był ten Durant, do którego jesteśmy wszyscy przyzwyczajeni. Widać było, że nie radzi sobie z twardą i agresywną obroną Wallace’a. Dla Thunder 23 punkty zdobył James Harden, będąc najskuteczniejszym graczem „Grzmotów”. 22 oczka i 8 asyst dołożył Russell Westbrook. Słaba postawa podkoszowych sprawiła jednak, że zawodnicy z Oklahomy musieli schodzić z parkietu jako pokonani. – To po prostu mówi nam jedno. Musimy ciągle dążyć do poprawy swojej gry. Moi gracze to rozumieją i chcą ciągle pracować – powiedział po spotkaniu szkoleniowiec Thunder, Scott Brooks. *** Oklahoma City Thunder – Portland Trail Blazers 93:103 (26:21, 27:30, 21:27, 19:25) Oklahoma City Thunder: J. Harden 23 (pkt.), R. Westbrook 22 (8 as.), K. Durant 19, S. Ibaka 8, K. Perkins 7, N. Collison 6, E. Maynor 4, N. Mohammed 2, D. Cook 2, L. Hayward 0 Portland Trail Blazers: L. Aldridge 30 (pkt.), W. Matthews 16, G. Wallace 13, R. Felton 12, N. Batum 12, J. Crawford 8, M. Camby 7, K. Thomas 3, C. Smith 2 *** Wyniki pozostałych wtorkowych spotkań ligi NBA Cleveland Cavaliers – Charlotte Bobcats 115:101 Chicago Bulls – Atlanta Hawks 76:74 Memphis Grizzlies – Sacramento Kings 113:96 Utah Jazz – Milwaukee Bucks 85:73 Los Angeles Lakers – Houston Rockets 108:99
wtorek, 03 stycznia 2012
NBA: McGrady: Nie czułem się tak dobrze od bardzo dawna
Skrzydłowy Atlanta Hawks, Tracy McGrady zdobywając w czwartej kwarcie 11 ze swoich 16 punktów został bohaterem poniedziałkowego spotkania przeciwko Miami Heat. Jak sam przyznał po meczu dawno nie czuł się tak dobrze fizycznie. - Czuję się wyśmienicie! Od bardzo dawna nie miałem takiego uczucia w sobie. Czuję dużą świeżość, czuję, że nogi same mnie niosą. To bardzo dobry znak. Nie czułem się tak dobrze od bardzo dawna, prawdopodobnie od początków moich problemów z kolanami – stwierdził popularny „T-Mac”. McGrady był zachwycony, że jeden z najlepszych meczów w jego ostatnich latach przypadł na starcie przeciwko drużynie LeBrona Jamesa i Dwyane’a Wade’a. – Uwielbiam rywalizację, zwłaszcza z takimi graczami jak Ci z Miami. Takie mecze dodają dodatkowej energii – zakończył. Atlanta Hawks dość niespodziewanie pokonała na wyjeździe drużynę Miami Heat 100:92. Wszyscy komentatorzy po meczu podkreślali, że nie byłoby tej wygranej bez świetnej postawy „T-Maca”, który dał świetną zmianę, zdobywając 11 ze swoich 16 punktów w ostatniej odsłonie poniedziałkowego spotkania. | ||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||