Damian Suchan presents:
| < Sierpień 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
  1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31      
Tagi
Sport według Suchego - Damian Suchan

Wypromuj również swoją stronę
niedziela, 26 lutego 2017
Carmelo Anthony with 2 Clutch Baskets!

poniedziałek, 27 lipca 2015
Frank Kaminsky Orlando Summer League Highlights

niedziela, 26 lipca 2015
Stephen Curry's Epic 2015 Playoffs and Finals

poniedziałek, 13 października 2014
Bucks spróbują Antetokounmpo jako rozgrywającego

http://usatftw.files.wordpress.com/2014/03/usatsi_7812899.jpg?w=1000&h=750

Milwaukee Bucks chcą kontynuować eksperyment z Giannisem Antetokounmpo na pozycji rozgrywającego. We wtorek to właśnie z nim na tej pozycji rozpoczną kolejny mecz w preseason.

Według doniesień dziennikarzy będących blisko drużyny popularnych „Kozłów” Antetokounmpo w pierwszej piątce będzie miał na skrzydłach za partnerów Khrisa Middletona i Jabari Parkera. Natomiast pod koszem mecz zaczną Ersan Ilyasova i Zaza Pachulia.

- Widzieliśmy go w akcji na treningu, a kiedy widzisz poziom na jakim gra bez względu na swoją posturę, to chcemy go zobaczyć na tej pozycji podczas meczu – tak jeszcze o nim w lipcu mówił szkoleniowiec Milwaukee Bucks, Jason Kidd.



piątek, 07 lutego 2014
Nets pokonali Spurs, 22 punkty Andersona

http://daylifeimages.newscred.com/imageserve/33b3ad0791771030587f0c2642a52f14/625x527.jpg?fit=scale&background=000000

Brooklyn Nets pokonali osłabionych San Antonio Spurs 103:89, w czwartkowym spotkaniu ligi NBA. Najskuteczniejszym graczem gospodarzy okazał się Alan Anderson, zdobywca 22 punktów.

Greg Popovich zawsze oczekuje od swoich graczy maksymalnego wysiłku, nawet jak grają kolejny mecz w przeciągu kilku dni i są bez swoich najlepszych graczy. Tim Duncan odpoczywał, Tony Parker nie zagrał z powodu urazu, podobnie jak Boris Diaw, Manu Ginobili i Kawhi Leonard. Dodatkowo podczas meczu ucierpieli Matt Bonner i Nando De Colo.

- Wiem, że nie wyglądaliśmy dobrze. Bardziej jestem zainteresowany wynikami, niż tym jak pięknie gramy. Dlatego myślę, że chłopaki zaprezentowali się dobrze – mówił po meczu Popovich. Spurs mimo gry w osłabieniu jeszcze w czwartej kwarcie tracili tylko pięć punktów do swoich rywali.

- Jestem trochę rozczarowany, że nie wygraliśmy. Myślę, że gdybyśmy w drugiej połowie trafili kilka trójek więcej, to wynik mógłby być inny – dodał szkoleniowiec San Antonio Spurs.

Jednak ostatecznie to Nets wygrali i tym samym zakończyli serię sześciu porażek z rzędu. Najwięcej punktów dla nich zdobył Alan Anderson (22 pkt.), który w pewnym momencie zrobił się naprawdę „gorący” i trafiał każdy swój rzut.

- Nareszcie zaczynamy grać na miarę swoich możliwości. Chcę po prostu wygrywać i nie jest dla mnie ważne jak długo przebywam na parkiecie – stwierdził Anderson.

16 oczek i 8 asyst dołożył Deron Williams, natomiast z 12 punktami na swoim koncie mecz zakończył Paul Pierce.

MVP: Deron Williams. Mimo, że nie był najlepszym strzelcem swojej drużyny, ale to właśnie on miał największy wpływ na grę Nets. Zdobył 16 punktów przy 50% skuteczności z gry i rozdał do tego 8 asyst. Przeciwko Spurs to robi wrażenie.

X Factor: Kontuzje Spurs. Bez Tima Duncana, Tony Parkera, Manu Ginobili, Kawhi Leonarda i Borisa Diawa w czwartek na parkiecie w Brooklynie zobaczyliśmy zupełnie innych San Antonio Spurs, niż znamy.

Ciekawostki:

- Joe Johnson (Nets) i Marco Belinelli (Spurs) zostali wybrani do konkursu rzutów za trzy, który odbędzie się za tydzień podczas corocznego Weekendu Gwiazd.

***

Brooklyn Nets – San Antonio Spurs 103:89 (17:24, 23:15, 35:29, 28:21)

Brooklyn Nets: A. Anderson 22 (pkt.), D. Williams 16, P. Pierce 12, A. Blatche 10, J. Johnson 8, K. Garnett 8, S. Livingston 8, M. Teletovic 8, M. Plumlee 7, A. Kirilenko 4, M. Teague 0

San Antonio Spurs: C. Joseph 18 (pkt.), D. Green 17, P. Mills 16, N. De Colo 11, T. Splitter 5, S. Brown 5, M. Bonner 2, A. Baynes 2, J. Ayres 1



czwartek, 06 lutego 2014
Knicks zwolnią Woodsona przed Trade Deadline?

https://encrypted-tbn0.gstatic.com/images?q=tbn:ANd9GcRmlkCn5EaI5bYeEWhXYZDFtRkY3ElScLTEKfNDmOKnJu7sRBkr

Jak podają źródła zbliżone do klubu New York Knicks, ekipa ta zastanawia się nad zwolnieniem swojego szkoleniowca Mike’a Woodsona przed Trade Deadline, które nastąpi 20 lutego.

- Mieliśmy swoje dołki i problemy. Jeśli mielibyśmy rozmawiać o mojej dymisji to raczej powinno to się odbyć na początku roku. Zmagaliśmy się z wieloma urazami i nasz występ w playoffach był bardzo odległy. Teraz mamy dobry moment i nadal szanse na awans do PO – broni się Woodson.

- Nadal mamy wiele do poprawienia. Dopóki nie będzie końca, będę im powtarzał i popychał do coraz lepszej gry. Chcemy w kwietniu wciąż w tym uczestniczyć, a nie oglądać mecze w telewizji – dodał.

Knicks w tym sezonie grają dużo poniżej oczekiwań jakie przed nimi stawiano. Zawiedzeni mogą być nie tylko kibice, ale także ich największa gwiazda, Carmelo Anthony. To właśnie z myślą o nim klub będzie podejmował kroki w najbliższym czasie. Gwiazdor NYK w lecie ma zadecydować o swojej przyszłości i ewentualnym pozostaniu w Nowym Jorku. Duży wpływ na to będzie miała obsada stanowiska pierwszego trenera. 



środa, 05 lutego 2014
Obrona Lakers jak szwajcarski ser, Steve Nash nie chce kończyć kariery

http://daylifeimages.newscred.com/imageserve/b5317b2c75a7c88daca922d197eddcc6/625x527.jpg?fit=scale&background=000000

Los Angeles Lakers przegrali na własnym parkiecie z drużyną Minnesoty Timberwolves 99:109. Gospodarzom z „Miasta Aniolów” nie pomógł nawet wracający po kontuzji Steve Nash, który zdobył 7 punktów i rozdał 9 asyst.

Dla Steve’a Nasha, mimo całkiem niezłej gry nie będzie to udany powrót. Jego występ został przyćmiony przez świetną postawę gości z Minneapolis, a także przez kolejne kontuzje jego kolegów z drużyny.

- Czuję, że to trochę egoistyczne, bo przegraliśmy, ale czuję się świetnie, że znów mogę grać w NBA. Oczywiście gra nie poszła tak jak się spodziewaliśmy, ale dla mnie osobiście to bardzo fajne uczucie, że wróciłem – stwierdził Nash.

Lakers mają coraz większe kłopoty z kontuzjami. Do wcześniej wyłączonego z gry Pau Gasola dołączyli Jodie Meeks, który skręcił kostkę i Jordan Hill, który został uderzony łokciem przez swojego kolegę z drużyny podczas walki pod koszem. Ich stan nie jest jeszcze dokładnie znany.

Fani Timberwolves, mimo wygranej swojej drużyny przeżyli chwilę grozy, kiedy to po wejściu pod kosz Kevin Love boleśnie upadł na plecy. Po krótkiej przerwie lider „Leśnych Wilków” wrócił na parkiet i po meczu stwierdził, że nic mu nie jest.

- Chciałem kontynuować mecz i dać tej drużynie wszystko, co mogę. Tak, zostałem mocno potraktowany przez moich rywali, ale będąc liderem drużyny musisz się z tym liczyć, że będą starać się Cię zatrzymać w każdy możliwy sposób – mówił po meczu Love.

W całym spotkaniu Love zanotował 31 punktów, 17 zbiórek i 3 asysty. Wraz z Kevinem Martinem, który również miał niesamowite liczby (32 pkt., 3 zb., 4 as.) poprowadził ekipę z Minnesoty do 24. zwycięstwa w sezonie.

- Zdajemy sobie sprawę jak dobrym jest graczem. Zaliczył tam bolesny upadek, ale dał radę. Dlatego płacimy mu duże pieniądze. On jest naszym All-Starem i powinien robić takie rzeczy – powiedział po spotkaniu na temat Love’a, Kevin Martin.

Warto również wspomnieć o bardzo dobrej postawie Ricky Rubio. Hiszpan już w pierwszej kwarcie zanotował osiem asyst, a całym meczu miał ich 13. Do tego zaliczył 6 zbiórek i 4 punkty, umiejętnie regulując tempo gry.

MVP: Kevin Love. Jego postawa to było zbyt wiele dla obrony Lakers, szczególnie w „pomalowanym”, gdzie nie mieli na niego żadnej odpowiedzi. Love zaliczył kolejne double-double w swojej karierze, zdobywając 31 punktów i 16 zbiórek.

X factor: Kevin Martin. Jego produktywność w ofensywie była na bardzo wysokim poziomie. To właśnie jego punkty przyczyniły się do tego, że Wolves przez całe spotkanie utrzymywali prowadzenie nad swoimi rywalami. 32 zdobyte przez niego punkty mówią same za siebie.

Ciekawostki:

- To był siódmy mecz w tym sezonie, kiedy Love zanotował ponad 30 punktów i 15 zbiórek. Tym samym Kevin Love przeskoczył Kevina Garnetta w ilości meczy w barwach Timberwolves z dorobkiem przynajmniej 30 punktów i 15 zbiórek.

- Lakers pozwolili sobie rzucić ponad sto punktów już w piętnastym kolejnym spotkaniu, co jest ich najdłuższą taką passą od sezonu 1986/87, kiedy takich spotkań mieli 17.

***

Los Angeles Lakers – Minnesota Timberwolves 99:109 (26:38, 26:30, 26:21, 21:20)

Los Angeles Lakers: N. Young 24 (pkt.), M. Harris 19, W. Johnson 15, R. Sacre 14, C. Kaman 9, S. Nash 7, R. Kelly 6, K. Marshall 5, J. Meeks 0, S. Blake 0, J. Hill 0

Minnesota Timberwolves: K. Martin 32 (pkt.), K. Love 31 (17 zb.), C. Brewer 11, J. Barea 11, C. Budinger 5, D. Cunningham 5, R. Rubio 4 (13 as.), G. Dieng 4, L. Mbah a Moute 4, R. Turiaf 2, A.J. Price 0



czwartek, 26 grudnia 2013
Christmas Day: Przepychanki w Oakland, Warriors zwycięzcy

http://daylifeimages.newscred.com/imageserve/59d7a12a5e27d6dfe449e0ddc533d97c/625x527.jpg?fit=scale&background=000000

Golden State Warriors po meczu pełnym fauli, przepychanek i wykluczeń pokonali na własnym parkiecie Los Angeles Clippers 105:103. Najskuteczniejszym graczem gospodarzy okazali się Klay Thompson i David Lee. Obaj zdobyli po 23 punkty.

Ten mecz zostanie zapamiętany z dramatycznej końcówki, ale również z dwóch wykluczeń (Blake Griffin, Draymond Green), z fauli technicznych i ogólnie zaciętej rywalizacji o każdy skrawek parkietu. Najbardziej zdenerwowani po meczu byli Griffin i Doc Rivers, który wprost mówił, że Warriors nie mieli odpowiedzi na jego zawodnika, dlatego starali się wykluczyć go z gry.

- Jeśli spojrzymy na to, że nic nie robiłem i zostałem wyrzucony, to coś jest nie tak. To wszystko sprowadza się do sędziów. Dla mnie postawa Warriors to tchórzostwo. Nie znam ich zamiarów, ale dzisiaj dostałem dwa faule techniczne za nic – skarżył się po meczu Griffin.

- Nie wiem czy oni robili to świadomie, ale tak to wyglądało. Nie mogę ich oskarżać, ale tak to wyglądało. Zrobili to, co trzeba było, by w tym meczu wygrali – stwierdził natomiast szkoleniowiec Clippers, Doc Rivers.

- My ich lubimy. Wesołych Świąt – mówił żartobliwie trener Warriors, Mark Jackson. – To jest po prostu fizyczna koszykówka, więc nie daj się wciągnąć w to. To jest dobra gra, taka w starym stylu pomiędzy dwoma zespołami, które grają o coś – dodał.

Pozytywnym bohaterem meczu był natomiast Klay Thompson, który w końcówce spotkania zablokował rzut Chrisa Paula, mogący doprowadzić do remisu i dogrywki. Oprócz tego bloku Thompson zanotował świetne statystyki zdobywając 23 punkty, 5 zbiórek i 4 asysty.

Tyle samo punktów na swoim koncie uzbierał David Lee, który dodatkowo dołożył 13 zbiórek i 3 asysty. Trochę słabiej wypadł Stephen Curry, który rzucił jak na niego jedynie 15 punktów, ale za to miał 11 asyst. 14 oczek dołożył natomiast wchodzący z ławki Harrison Barnes.

Dla Clippers najwięcej punktów zdobył Chris Paul, który zakończył mecz z 26 oczkami na swoim koncie. Dodatkowo miał również 11 asyst, tyle samo co Curry. 20 punktów, 14 zbiórek i 5 asyst miał rewelacyjny tego dnia Blake Griffin, szkoda że nie mógł grać do końca.

MVP: Andrew Bogut. 10 punktów, 14 zbiórek (6 w ofensywie) wygląda nieźle, ale prawdziwą robotę ten zawodnik wykonał w walce z podkoszowymi Clippers. To właśnie w starciu z nim Blake Griffin otrzymał drugi techniczny faul, za który musiał opuścić parkiet.

Decydujący moment: Wejście pod kosz Chrisa Paula w czwartej kwarcie i blok Klaya Thompsona. Później Clippers mieli jeszcze rzut Jamala Crawforda, ale nic to nie pomogło. Zacięty mecz padł łupem gospodarzy.

Ciekawostki:

- Warriors zagrali swój 23. Świąteczny mecz i trzeci w przeciągu ostatnich czterech lat, po tym jak przez 26 lat mieli w ten dzień wolne.

- Gdy Chris Paul bronił Stephena Curry’ego ten trafił tylko dwa swoje rzuty na dziesięć prób i ani razu nie znalazł się na linii rzutów osobistych.

***

Golden State Warriors – Los Angeles Clippers 105:103 (22:30, 29:23, 24:25, 30:25)

Golden State Warriors: K. Thompson 23 (pkt.), D. Lee 23 (13 zb.), S. Curry 15 (11 as.), H. Barnes 14, A. Bogut 10, A. Iguodala 9, M. Speights 8, T. Douglas 3, D. Green 0, K. Bazemore 0, H. Armstrong 0

Los Angeles Clippers: C. Paul 26 (pkt.), B. Griffin 20 (14 zb., 5 as.), J. Crawford 19, D. Jordan 13, D. Collison 11, W. Green 5, J. Dudley 4, A. Jamison 4, R. Hollins 1, M. Barnes 0

 

Christmas Day: Lakers walczyli, ale to Heat mieli więcej atutów

http://daylifeimages.newscred.com/imageserve/b93140b3e5f5e5dc7842dc05b671c429/625x527.jpg?fit=scale&background=000000

Mimo ambitnej walki do samego końca Los Angeles Lakers przegrali na własnym parkiecie z drużyną Miami Heat 95:101. Gości do zwycięstwa poprowadziła niezawodna „Wielka Trójka”, która swoimi podniebnymi lotami dała wielką frajdę kibicom.

Lakers musieli sobie radzić bez Kobe Bryanta, natomiast po stronie gości zagrali wszyscy najlepsi. Od początku meczu było widać, że Heat chcą wygrać jak najmniejszym nakładem sił, choć nie zapominali o kibicach, serwując im wspaniałe wsady.

Chris Bosh i Dwyane Wade mieli po 23 punkty, natomiast LeBron James zanotował 19 oczek. Dodając do tego świetne rzuty Raya Allena za trzy (4x3), Heat pokazali wszystko, co mają w tej chwili najlepszego. Była to ich już piąta wygrana z Los Angeles Lakers w świąteczny dzień.

- Wiedziałem, że z nimi będzie dobry mecz. Myślę, że NBA też to wiedziała, dlatego chciała byśmy grali razem –powiedział po spotkaniu LeBron James.

Kibice mogą tylko żałować, że w tym spotkaniu nie wystąpił Kobe Bryant. Był to pierwszy raz od 16 lat, gdy kibice w święta nie mogli oglądać jego popisów. – To nie jest do końca tak specjalny dzień, gdy Kobe nie jest z nami na parkiecie – stwierdził James.

Pod nieobecność swojego lidera najwięcej punktów dla Lakers zdobył rezerwowy Nick Young. Skrzydłowy z LA zaliczył 20 punktów. 17 oczek dołożył Jodie Meeks, Xavier Henry miał 14, natomiast krytykowany w tym sezonie Pau Gasol zakończył mecz z 13 punktami i 13 zbiórkami.

MVP: Dwyane Wade. W całym spotkaniu zdobył 23 punkty, znów przypominając tego samego „Flasha”, który swoją fizycznością potrafił dostać się w każde miejsce na parkiecie. Dodając do tego sześć zbiórek i siedem asyst mamy występ wręcz kompletny.

Decydujący moment: Ciężko taki określić, ale na pewno mógłby nim być wsad w kontratakie, kiedy to Wade podał do Jamesa rzucając piłkę o tablicę, a ten zapakował ją do kosza lewą ręką z taką mocą, że wszyscy zgromadzeni w Staples Center byli pod wielkim wrażeniem.

Ciekawostki:

- LeBron James był 1 na 8 w rzutach z poza pomalowanego, natomiast spod kosza wykorzystał wszystkie swoje sześć prób.

- Center Miami Heat, Chris Andersen nie grał w drugiej połowie z powodu przenikliwego bólu pleców i szyi.

- Lakers wystąpili w Boże Narodzenie po raz 40. Na razie w tych spotkaniach mają bilans 21-19, w tym 13:10 na własnym parkiecie.

***

Los Angeles Lakers  - Miami Heat 95:101 (27:21, 19:30, 28:25, 21:25)

Los Angeles Lakers: N. Young 20 (pkt.), J. Meeks 17, X. Henry 14, P. Gasol 13 (13 zb.), W. Johnson 12, J. Hill 9, R. Kelly 4, S. Williams 3, J. Farmar 3

Miami Heat: D. Wade 23 (pkt.), C. Bosh 23 (11 zb.), L. James 19, R. Allen 12 (4x3) M. Chalmers 7, N. Cole 7, S. Battier 3, R. Lewis 3, C. Andersen 2, U. Haslem 2

środa, 25 grudnia 2013
Christmas Day: Gibson i Butler katami Brooklyn Nets

http://daylifeimages.newscred.com/imageserve/37162be3b09aa259f3d2354236795e73/625x527.jpg?fit=scale&background=000000

Chicago Bulls pokonali na wyjeździe drużynę Brooklyn Nets 95:78. Duża w tym zasługa wracającego w rodzinne strony Taja Gibsona oraz Jimmy Butlera, którzy to byli głównymi kreatorami środowej wygranej popularnych „Byków” na Brooklynie.

- To było bardzo stresujące – powiedział 28-letni Gibson, który dorastał niedaleko Barclay Center. – Włożyłem w ten mecz wielki wysiłek i jestem przez to strasznie zmęczony, ale fajnie było zobaczyć rodzinę – dodał.

Gibson okazał się najskuteczniejszym graczem swojej drużyny, rzucając 20 punktów. Dodatkowo skrzydłowy Bulls zanotował 8 zbiórek i dwie asysty, dzięki Czemy powrót w rodzinne strony może zaliczyć jako naprawdę udany.

15 oczek dołożył Jimmy Butler, który zanotował również 5 zbiórek i cztery asysty. 14 punktów miał na swoim koncie Carlos Boozer, natomiast po 13 mieli Mike Dunleavy i D. J. Augustin.

W czwartej kwarcie, gdy wygrana Chicago Bulls nie była już zagrożona odezwali się kibice gospodarzy, którzy postanowili wygwizdać swoich ulubieńców. Nets w tym sezonie prezentują się fatalnie. Mają bilans 9-19 i nie można tłumaczyć tego tylko plagą kontuzji jaka dotknęła ten klub.

- Oni niosą Cię, gdy wszystko idzie dobrze, ale także dają Ci znać, kiedy jest źle. Oni oczekują dobrych rzeczy od nas i wygranych. Mają pełne prawo, by czuć się niezadowolonymi – ocenił po meczu zachowanie kibiców szkoleniowiec Nets, Jason Kidd.

Dla ekipy z Brooklynu 18 punktów zdobył Deron Williams, którego występ stał pod znakiem zapytania ze względu na odnawiające się problemy z kostkami. 17 oczek dołożył Mirza Teletovic i to były dwie jedyne jasne postacie po stronie gospodarzy.

- Jestem zaskoczony tym, co się z nami dzieje w tym sezonie. To jest jakiś koszmar – komentował poczynania swojej drużyny Williams.

MVP: Taj Gibson, który zdobył 20 punktów i 8 zbiórek. To właśnie dzięki niemu po niemrawej pierwszej połowie meczu Chicago Bulls w drugiej odsłonie spotkania odskoczyli na bezpieczną przewagę, którą dowieźli do samego końca.

Decydujący moment: Run Chicago Bulls w trzeciej kwarcie 28-8 i wygranie całej tej kwarty 36:20. To wtedy narodziła się dwucyfrowa przewaga gości w tym spotkaniu.

Ciekawostki:

- W składzie Nets wciąż brakuje Andrei Kirilenko, który zmaga się w tym sezonie z kontuzją pleców. Przed meczem dochodziły głosy, że powoli wraca do zdrowia, ale nie wiadomo ile jeszcze zajmie jego rehabilitacja

- Przed meczem Jason Kidd powiedział, że uwielbia grać w Święta Bożego Narodzenia. Ciekawe co ma do powiedzenia na ten temat po tej porażce?

- Pierce i Garnett są w ostatnich dwóch meczach 6 na 32 w rzutach z gry. To ich najgorszy wynik odkąd grają w jednej drużynie, czyli od sezonu 2007-2008.

***

Brooklyn Nets – Chicago Bulls 78:95 (23:21, 15:20, 20:36, 20:18)

Brooklyn Nets: D. Williams 18 (pkt.), M. Teletovic 17, J. Johnson 12, A. Blatche 7, K. Garnett 6, P. Pierce 6, R. Evans 5, M. Plumlee 4, A. Anderson 2, J. Terry 1, S. Livingston 0, T. Shengelia 0, T. Taylor 0

Chicago Bulls: T. Gibson 20 (pkt.), J. Butler 15, C. Boozer 14, M. Dunleavy 13, D. J. Augustin 13, J. Noah 10, K. Hinrich 6, T. Snell 4, N. Mohammed 0, E. Murphy 0, M. Teague 0



 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 86