środa, 16 maja 2012
NBA Play-offs: Zmęczeni Clippers nie dali rady Spurs
San Antonio Spurs pokonali na własnym parkiecie drużynę Los Angeles Clippers 108:91, w pierwszym spotkaniu tych zespołów w półfinale Konferencji Zachodniej ligo NBA. Świetne spotkanie rozegrał Tim Duncan, zdobywca 26 punktów i 10 zbiórek. Największa gwiazda Spurs, Tim Duncan w tegorocznych playoffach spisuje się wyśmienicie, prezentując formę jak za najlepszych swoich czasów, choć ma już na karku 36 lat. We wtorkowym spotkaniu zdobył 26 punktów, 10 zbiórek i dwie asysty, prowadzać Spurs do pierwszej wygranej w rywalizacji z Clippers. Swojego lidera świetnie wspierał Manu Ginobili, który wchodząc jako rezerwowy rzucił 22 punkty, rozdając przy tym 3 asysty i mając tyle samo asyst na swoim koncie. Bardzo dobrze spisywał się również Kawhi Leonard (16 pkt., 6 zb.), który grał jak „profesor”, a to przecież jego pierwszy sezon na parkietach NBA. Całością świetnie dyrygował Tony Parker. Rozgrywający z San Antonio był bardzo dobrze pilnowany przez Chrisa Paula, przez co zdobył jedynie siedem oczek, ale zanotował na swoim koncie aż 11 asyst, widząc na parkiecie dosłownie wszystko. Jego przeciwnik, Chris Paul także nadrabiał słabą skuteczność rzutów z gry asystami. W całym spotkaniu uzbierał ich dziesięć, mając przy tym sześć punktów. Najwięcej oczek dla Clippers rzucił Eric Bledsoe (23 pkt.), który starał się jak mógł, by przywrócić swoją ekipę do walki o zwycięstwo. Po 15 punktów dołożyli Caron Butler i Blake Griffin, co nie pomogło jednak Clippers w odniesieniu zwycięstwa nad wyśmienicie grającymi rywalami. Po zespole z Los Angeles widać było zmęczenie siedmiomeczową serią z Memphis Grizzlies, przez co nie mogli pokazać pełni swoich możliwości. *** San Antonio Spurs – Los Angeles Clippers 108:92 (29:29, 28:20, 30:23, 21:20) San Antonio Spurs: T. Duncan 26 (pkt.), M. Ginobili 22, K. Leonard 16, D. Green 15, B. Diaw 7, T. Parker 7 (11 as.), G. Neal 5, T. Splitter 4, S. Jackson 3, J. Anderson 3, M. Bonner 0, P. Mills 0, D. Blair 0 Los Angeles Clippers: E. Bledsoe 23 (pkt.), C. Butler 15, B. Griffin 15, N. Young 13, D. Jordan 7, K. Martin 7, C. Paul 6 (10 as.), R. Foye 3, M. Williams 3, R. Evans 0, B. Simmons 0 Stan rywalizacji: 1:0 dla Spurs NBA Play-offs: Pacers odgryźli się Heat i doprowadzają do remisu
Indiana Pacers pokonała na wyjeździe drużynę Miami Heat 78:75, doprowadzając tym samym do remisu w całej serii 1:1. Gości do zwycięstwa poprowadził David West, zdobywca 16 punktów. Heat zagrali bez kontuzjowanego Chrisa Bosha i jak pokazał wtorkowy mecz może to mieć dla nich duże konsekwencje. Grając bez swojego podkoszowego drużyna z Miami nie sprostała Indianie Pacers, przez co przed kolejnym dwoma spotkaniami na parkiecie w Indianapolis jest remis 1:1. - Zagraliśmy bez Chrisa, ale to nie był powód przez który schodzimy z parkietu pokonani - przekonywał Dwyane Wade. David West zdobył 16 punktów i 10 zbiórek, prowadząc Pacers do bardzo ważnej wygranej. To właśnie w głównej mierze na jego ofensywnych akcjach opierała się gra drużyny z Indiany. - Obrona i zbiórki. Zbudowaliśmy ten team na takich założeniach. Dużo rozmawialiśmy o tym jak wygrać – stwierdził po meczu szkoleniowiec Indiany Pacers, Frank Vogel. Pacers w wygraniu spotkania „pomogli” gwiazdorzy Heat, którzy w ostatniej minucie meczu kilka razy mieli okazję do doprowadzenia do remisu, ale nie trafili z czystych pozycji. Najpierw LeBron James (28 pkt., 9 zb., 5 as.) spudłował dwa rzuty osobiste na 54,3 sekundy przed końcem spotkania. Potem na 16 sekund przed końcową syreną po wejściu pod kosz nie trafił Dwyane Wade (24 pkt., 6 zb., 4 as.). -Meczu nie wygrywa się jednym czy dwoma rzutami osobistymi. Na pewno jednak nie chcę zawodzić moich kolegów. Jeśli kolejny raz będzie taka sytuacja to stanę na linii rzutów osobistych i je trafię – mówił po meczu James. Wśród graczy Pacers na wyróżnienie oprócz Westa zasługuje George Hill. Rozgrywający z Indiany rzucił 15 punktów, rozdając przy tym dwie asysty. 11 oczek dołożył Danny Granger, natomiast z 10 punktami mecz zakończył Paul George. - Witamy w play-offs. Wygrali na naszym terenie. Teraz my musimy się pozbierać i jak najlepiej przygotować do meczu numer trzy – powiedział opiekun Heat, Erik Spoelstra. *** Miami Heat – Indiana Pacers 75:78 (21:17, 17:16, 14:28, 23:17) Miami Heat: L. James 28 (pkt.), D. Wade 24, S. Battier 5, M. Chalmers 5, U. Haslem 4, N. Cole 4, R. Turiaf 3, J. Jones 2, M. Miller 0, J. Anthony 0 Indiana Pacers: D. West 16 (pkt.), G. Hill 15, D. Granger 11, P George 10, R. Hibbert 8, L. Barbosa 8, D. Collison 6, L. Amundson 2, D. Jones 2, T. Hansbrough 0 Stan rywalizacji: 1:1
wtorek, 15 maja 2012
NBA Play-offs: Sixers wyrównują, Turner bohaterem
Drużyna Philadelphi 76ers pokonała na wyjeździe ekipę Boston Celtics 82:81, doprowadzając tym samym w całej serii do remisu 1:1. Kolejne dwa mecze tej serii odbędą się w środę i piątek na parkiecie w Philadelphi. Bohaterem przyjezdnych okazał się Evan Turner, trafiając decydujący layup w ostatnich sekundach poniedziałkowego meczu. Po tym rzucie Sixers wyszli na prowadzenie, którego nie oddali do końca spotkania. - Wiedzieliśmy, że możemy oczekiwać takiego samego meczu jak w pierwszym starciu. Zrobiliśmy to, co musieliśmy zrobić, aby wygrać ten mecz. Poprawiliśmy to, co nie udało nam się za pierwszym razem – cieszył się po spotkaniu Turner. Najwięcej punktów dla Sixers rzucił Jrue Holiday, który zakończył mecz z 18 oczkami na swoim koncie. 13 punktów, 7 asyst i sześć zbiórek miał Andre Iguodala, będący kolejny raz świetnie dysponowany zarówno w ataku jak i w obronie gdzie zatrzymał Paula Pierce’a. - Po prostu znaleźliśmy drogę do zwycięstwa. Cały sezon w takich meczach nie udawało nam się osiągnąć sukcesu. Teraz moi chłopcy wierzą w siebie i to widać – stwierdził szkoleniowiec popularnych „Szóstek”, Doug Collins. Pierce rzucił jedynie 7 oczek, będąc ciągle „nękanym” przez bardzo agresywnego Iguodalę. 17 punktów dla Celtics uzbierał wchodzący z ławki rezerwowych Ray Allen, natomiast 15 oczek i 12 zbiórek miał przeżywający „renesans” swojej wielkiej formy Kevin Garnett. Kolejny świetny występ zanotował Rajon Rondo. Rozgrywający z Bostonu zdobył 8 punktów, rozdając przy tym 13 asyst, z czego sześć zaliczył już w pierwszej kwarcie spotkania. *** Boston Celtics – Philadelphia 76ers 81:82 (25:21, 13:15, 11:21, 32:25) Boston Celtics: R. Allen 17 (pkt.), K. Garnett 15 (12 zb.), B. Bass 12, R. Rondo 8 (13 as.), A. Bradley 8, M. Pietrus 8, P. Pierce 7, R. Hollins 4, G. Stiemsma 2, K. Dooling 0, M. Daniels 0 Philadelphia 76ers: J. Holiday 18 (pkt.), A. Iguodala 13, E. Turner 10, L. Allen 10, S. Hawes 8, L. Williams 8, E. Brand 7, T. Young 4, J. Meeks 4 Stan rywalizacji: 1:1 NBA Play-offs: Thunder zmiażdżyli Lakers, 27 punktów Westbrooka
Koszykarze Oklahomy City Thunder pokonali na własnym parkiecie drużynę Los Angeles Lakers 119:90, w pierwszym starciu tych ekip w półfinale Konferencji Zachodniej ligi NBA. Gospodarzy do zwycięstwa poprowadziło niezawodne trio Westbrook – Durant – Harden. Najskuteczniejszym z tej trójki w poniedziałkowy wieczór okazał się Russell Westbrook. Rozgrywający Thunder rzucił 27 punktów, rozdając 9 asyst i notując 7 zbiórek. 25 punktów, 4 asysty i 8 zbiórek uzbierał lider ekipy z Oklahomy, Kevin Durant, który mimo takie zdobyczy punktowej pozostawał nieco w cieniu dynamicznego rozgrywającego. Jak sam jednak przyznaje dla niego liczy się tylko zwycięstwo drużyny i zdobycie mistrzostwa. Owacyjnie na parkiecie został powitany James Harden. Najlepszy rezerwowy tego sezonu uzbierał 17 oczek, wielokrotnie kończąc akcje swojego zespołu w efektowny sposób. Kibice przy każdej jego akcji bili mu brawo, ciągle pamiętając o kontuzji jakiej doznał dwa tygodnie temu właśnie w starciu z Lakers, kiedy to został uderzony łokciem przez Metta World Peace’a. To właśnie World Peace był najbardziej wygwizdanym zawodnikiem Lakers. Mimo nieprzychylności publiczności zgromadzonej Chesapeake Energy Arena skrzydłowy z Los Angeles zdobył 12 punktów, będąc jednak zmuszony do wcześniejszego opuszczenia parkietu z powodu kontuzji. Po 20 punktów dla „Jeziorowców” rzucili liderzy tej drużyny, Kobe Bryant i Andrew Bynum. Ten drugi miał do tego także 14 zbiórek na swoim koncie. 10 oczek i 7 zbiórek dołożył natomiast Pau Gasol, co i tak nie uchroniło Lakers przed wysoką porażką. *** Oklahoma City Thunder – Los Angeles Lakers 119:90 (30:23, 29:21, 39:24, 21:22) Oklahoma City Thunder: R. Westbrook 27 (pkt.), K. Durant 25, J. Harden 17, D. Cook 8, T. Sefolosha 7, N. Mohammed 7, C. Aldrich 7, S. Ibaka 6, D. Fisher 5, K. Perkins 4, N. Collison 4, R. Ivey 2, L. Hayward 0 Los Angeles Lakers: K. Bryant 20 (pkt.), A. Bynum 20 (14 zb.), M. World Peace 12, P. Gasol 10, M. Barnes 8, A. Goudelock 5, D. Morris 5, J. Hill 4, R. Sessions 2, J. McRoberts 2, D. Ebanks 2, S. Blake 0, T. Murphy 0 Stan rywalizacji: 1:0 dla Thunder
poniedziałek, 14 maja 2012
NBA Play-offs: Pierwsze starcie dla Heat, kontuzja Bosha
Miami Heat pokonali na własnym parkiecie drużynę Indiany Pacers 95:86, w pierwszym spotkaniu tych ekip w półfinale Konferecji Wschodniej ligi NBA. Kibiców zespołu z Miami może jednak martwić kontuzja Chrisa Bosha. Bosh (13 pkt., 5 zb.)po efektownej akcji pod koniec drugiej kwarty doznał kontuzji mięśni brzucha, co uniemożliwiło mu dalszą grę. Po meczu trener Heat, Erik Spoelstra nie był w stanie odpowiedzieć na pytanie jak długo potrwa przerwa w grze jego podopiecznego. Pod nieobecność Bosha sprawy w swoje ręce wzięli Dwyane Wade i LeBron James. Pierwszy z nich świetnie grał w pierwszej połowie spotkania, kiedy to ofensywa Heat opierała się przede wszystkim na jego akcjach. W całym meczu Wade uzbierał 29 punktów, notując przy tym cztery asysty. James, który tuż przed spotkaniem odebrał nagrodę dla najlepszego gracza sezonu zasadniczego słabo wszedł w to starcie. W pierwszej połowie uzbierał tylko sześć oczek, ale druga część meczu to już jego popis. Ostatecznie rzucił 32 punkty, dodając do tego 15 zbiórek i pięć asyst. Dla Pacers najwięcej punktów zdobyli David West i Roy Hibbert. Obaj uzbierali po 17 oczek i w sumie mieli 23 zbiórki. To właśnie na podkoszowych opierała się główna siła ofensywna zespołu z Indiany. Słabo natomiast zagrali obwodowi Pacers. Danny Granger rzucił tylko 7 punktów trafiając 1-10 rzutów z gry. Podobnie fatalną formą strzelecką popisał się Paul George (1-5), który zakończył mecz z sześcioma oczkami na swoim koncie. *** Miami Heat – Indiana Pacers 95:86 (20:23, 22:25, 28:22, 25:16) Miami Heat: L. James 32 (pkt.), D. Wade 29, C. Bosh 13, J. Anthony 9 (7 zb.), R. Turiaf 4, M. Chalmers 4, U. Haslem 2, M. Miller 2, S. Battier 0 Indiana Pacers: R. Hibbert 17 (pkt.), D. West 17, G. Hill 10, D. Collison 10, L. Barbosa 9, T. Hansbrough 8, D. Granger 7, P. George 6, D. Jones 2, L. Amundson 0 Stan rywalizacji: 1:0 dla Heat
sobota, 12 maja 2012
NBA: James otrzymał nagrodę MVP
Gwiazdor Miami Heat, LeBron James został uhonorowany nagrodą MVP dla najlepszego gracza sezonu zasadniczego w NBA. Tym samym został pierwszym graczem od czasów Michaela Jordana, który zdobył tę nagrodę trzykrotnie. LeBron, który dwukrotnie zdobył tę nagrodę w barwach Cleveland Cavaliers po raz pierwszy może się z niej cieszyć jak gracz Miami Heat, z którymi awansował do drugiej rundy tegorocznych play-offs i walczy o pierwsze w swojej karierze mistrzostwo. W minionym sezonie zaliczał średnio 27,1 punktów, 7,9 zbiórek oraz 6,2 asysty w każdym spotkaniu jakie rozegrał. Dokładne wyniki głosowania na najlepszego gracza w lidze będzie znane w sobotę wieczorem. NBA Play-offs: Grizzlies wyrównują, zadecyduje siódmy mecz
Memphis Grizzlies pokonali na wyjeździe drużynę Los Angeles Clippers 90:88 doprowadzając tym samym do remisu w całej serii 3:3. Najskuteczniejszym graczem gości okazał się Marc Gasol, zdobywca 23 punktów. Marc Gasol w piątek przebywał na parkiecie przez ponad 40 minut w czasie których rzucił 23 punkty, mając przy tym 9 zbiórek, a także co warto podkreślić trzy asysty. Świetnie wyglądała jego współpraca z Zachiem Randolphem, który zakończył mecz z 18 oczkami i 16 zbiórkami na swoim koncie. - Byliśmy bardzo skoncentrowani na naszych zadaniach defensywnych. To jest właśnie główny powód dlaczego dzisiaj wygraliśmy. Widać było duże zdyscyplinowanie w naszych szeregach. Cały zespół wypadł znakomicie – cieszył się po meczu Gasol. 13 punktów, 6 zbiórek i 3 asysty uzbierał lider popularnych „Niedźwiadków”, Rudy Gay. Tyle samo oczek na swoim koncie miał Mike Conley. Rozgrywający z Memphis rozdał również 9 asyst, będąc głównym kreatorem akcji swojej drużyny. Dla Clippers najwięcej punktów zdobył Blake Griffin. Gwiazdor z Los Angeles uzbierał 17 oczek , 5 zbiórek i sześć asyst. Borykający się z problemami zdrowotnymi Chris Paul rzucił 11 punktów, nie potrafiąc jednak przejąć meczu w ostatniej kwarcie. - Ta przegrana boli. Jeśli kogoś to nie boli, to znaczy że mu nie zależy – stwierdził Paul. 14 punktów wchodząc z ławki rezerwowych rzucił Eric Bledsoe, który dodał swoim partnerom wielkiej energii szczególnie w ostatniej kwarcie meczu. Clippers byli bardzo blisko doprowadzenia do remisu, ale Randy Foye podczas zbiórki w obronie siłą rozpędu wpadł na linię końcową parkietu, tracąc tym samym piłkę. *** Los Angeles Clippers – Memphis Grizzlies 88:90 (16:25, 22:17, 28:24, 22:24) Los Angeles Clippers: B. Griffin 17 (pkt.), E. Bledsoe 14, C. Paul 11, C. Butler 10, K. Martin 10, R. Foye 9, D. Jordan 7, R. Evans 6, M. Williams 2, N. Young 2 Memphis Grizzlies: M. Gasol 23 (pkt.), Z. Randolph 18, R. Gay 13, M. Conley 13, T. Allen 8, M. Speights 6, O.J. Mayo 4, Q. Pondexter 3, H. Haddadi 2, D. Cunningham 0, G. Arenas 0 Stan rywalizacji: 3:3
piątek, 11 maja 2012
NBA Play-offs: Nuggets ograli Lakers, zadecyduje siódmy mecz
Denver Nuggets pokonali na własnym parkiecie drużynę Los Angeles Lakers 113:96, doprowadzając tym samym do remisu w całej serii 3:3. Decydujący, siódmy mecz odbędzie się w sobotę w Los Angeles. Nuggets od początku czwartkowego meczu uzyskali ponad dziesięciopunktową przewagę, której nie oddali już do samego końca. W pewnym momencie czwartej kwarty ekipa z Denver miała już 28 punktów przewagi. Ostatecznie mecz zakończył ich zwycięstwem 113:96. Najwięcej punktów dla zwycięzców zdobył Ty Lawson, który zakończył mecz z 32 oczkami na swoim koncie. Rozgrywający Nuggets, aż pięciokrotnie trafił zza linii rzutów za trzy. 18 punktów dołożył rezerwowy Corey Brewer. Dobre spotkanie rozegrał również Kenneth Faried, który zdobył 15 punktów, zaliczając równocześnie 11 zbiórek na swoim koncie. Na wyróżnienie zasłużył również Danilo Gallinari, zdobywca 12 oczek. Tyle samo punktów miał rezerwowy rozgrywający z Denver, Andre Miller. Dla pokonanych 31 punktów rzucił Kobe Bryant, którego występ w tym meczu do końca nie był pewny. Lider popularnych „Jeziorowców” sam w pojedynkę nie był jednak w stanie prowadzić wyrównanej walki z dobrze dysponowanymi przeciwnikami. 14 oczek zaliczył Ramon Sessions, który dołożył do tego 3 asysty. 11 punktów miał Andrew Bynum, natomiast 10 na swoim koncie zanotował Devin Ebanks. Kompletnie zawiódł natomiast Pau Gasol, który zakończył mecz z 3 oczkami na swoim koncie. *** Denver Nuggets – Los Angeles Lakers 113:96 (30:20, 24:25, 36:23, 23:28) Denver Nuggets: T. Lawson 32 (pkt.), C. Brewer 18, K. Faried 15, D. Gallinari 12, A. Miller 12, T. Mozgov 8, A. Afflalo 6, A. Harrington 4, J. McGee 2, J. Hamilton 2, J. Stone 2, K. Koufos 0 Los Angeles Lakers: K. Bryant 31 (pkt.), R. Sessions 14, A. Bynum 11, D. Ebanks 10, J. Hill 8, M. Barnes 6, D. Morris 5, P. Gasol 3, S. Blake 3, T. Murphy 3, C. Eyenga 2, J. McRoberts 0 Stan rywalizacji: 3:3 NBA Play-offs: Celtics w drugiej rundzie, 28 punktów Garnetta
Boston Celtics pokonali na własnym parkiecie drużynę Atlanta Hawks 83:80, tym samym popularni „Celtowie” awansowali do półfinału Konferencji Wschodniej ligi NBA. Celtics do zwycięstwa i awansu poprowadził 38-letni Kevin Garnett. Podkoszowy z Bostonu rozegrał swój najlepszy mecz w fazie play-offs zdobywając 28 punktów , 14 zbiórek i dwie asysty. Świetnie wspomagał go inny weteran, Paul Pierce, który rzucił 18 oczek dokładając do tego 7 asyst i pięć zbiórek. - Dziękuję właścicielowi Hawks, który przed tym meczem dodał mi dodatkowej motywacji – stwierdził po meczu Garnett. Koszykarzowi Celtics chodziło o wypowiedź właściciela drużyny z Atlanty, który stwierdził, że Garnett jest „najbrudniej” grającym zawodnikiem w NBA. 14 punktów zdobył Rajon Rondo. Rozgrywający Celtics dołożył do tego jeszcze 8 asyst i dwie zbiórki, będąc mózgiem swojej drużyny w ataku. 7 oczek wchodząc z ławki rezerwowych zdobył natomiast Ray Alllen. Dla Atlanty najwięcej punktów zdobył Josh Smith, który zakończył mecz z 18 oczkami na swoim koncie. 17 oczek uzbierał Joe Johnson, natomiast 15 punktów rzucił All Horford, który spudłował jednak jeden rzut osobisty w ostatnich sekundach meczu mogący doprowadzić do remisu. Tym samym to Celtics po sześciu meczach rywalizacji awansowali do kolejnej rundy, gdzie zmierzą się z Philadelphią 76ers, która wyeliminowała Chicago Bulls. Pierwszy mecz zostanie rozegrany w nocy z soboty na niedzielę. *** Boston Celtics – Atlanta Hawks 83:80 (20:23, 27:18, 20:22, 16:17) Boston Celtics: K. Garnett 28 (pkt.), P. Pierce 18, R. Rondo 14, R. Allen 7, B. Bass 6, A. Bradley 6, R. Hollins 2, M. Pietrus 2, G. Stiemsma 0, K. Dooling 0, M. Daniels 0 Atlanta Hawks: J. Smith 18 (pkt.), J. Johnson 17, M. Williams 16, A. Horford 15, J. Teague 5, K. Hinrich 5, T. McGrady 4, E. Dampier 0, J. Pargo 0 Stan rywalizacji: 4:2 dla Celtics NBA Play-offs: Iguodala wysłał Bulls na ryby
Andre Iguodala trafił dwa rzutu osobiste na dwie sekundy przed końcem spotkaniem doprowadzając Philadelphię 76ers do zwycięstwa nad Chicago Bulls 79:78. Tym samym popularne „Szóstki” awansowały do drugiej rundy play-offs wygrywając całą serię 4:2. Chicago Bulls wraz z San Antonio Spurs po sezonie zasadniczym mieli najlepszy bilans w całej lidze. Niestety dla kibiców ekipy z „Wietrznego Miasta” tegoroczna przygoda ich ulubieńców w playoffach zakończyła się już w pierwszej rundzie. Duży wpływ na to miały kontuzje, jakie dotknęły drużynę z Chicago. Szczególnie widoczny był Bral Derricka Rose’a, który sam potrafi odmienić losy meczu. Także uraz Joakima Noah nie pozostał bez znaczenia w końcowym rozrachunku. W czwartkowym spotkaniu mimo tych wszystkich osłabień Bulls stawili duży opór swoim rywalom. Świetny mecz rozegrali Luol Deng i Richard Hamilton. Obaj rzucili po 19 punktów. Dodatkowo Deng zanotował 17 zbiórek, z czego 14 w defensywie. Z ławki rezerwowych dobrą zmianę dał Taj Gibson. Podkoszowy z Chicago rzucił 14 punktów, mając przy tym pięć zbiórek. Totalnie zawiódł natomiast Carlos Boozer. Koszykarz, który miał być jednym z głównych „motorów napędowych” swojej drużyny zdobył jedyne 3 oczka. Słabej postawy Boozera nie ratuje nawet 13 zbiórek jakie miał na swoim koncie. Dla Sixers najwięcej punktów zdobył wspomniany wcześniej Andre Iguodala. Skrzydłowy z Philadelphi rzucił 20 punktów, z czego najważniejsze były dwa oczka zdobyte na 2 sekundy przed końcem spotkania zdobyte z linii rzutów osobistych. To właśnie one wyprowadziły popularne „Szóstki” na prowadzenie, którego nie oddali już do końca. Po 14 oczek zdobyli Jrue Holiday i Louis Williams, którzy świetnie napędzali ataki swojej drużyny. 10 punktów rzucił Evan Turner. Ubiegłoroczny debiutant z meczu na mecz staje się pewniejszym punktem ekipy z Philadelphii, zdobywając bardzo cenne doświadczenie. *** Philadelphia 76ers – Chicago Bulls 79:78 (24:22, 24:18, 15:23, 16:15) Philadelphia 76ers: A. Iguodala 20 (pkt.), L. Williams 14, J. Holiday 14, E. Turner 10, S. Hawes 8, T. Young 8, E. Brand 5, J. Meeks 0 Chicago Bulls: L. Deng 19 (pkt.), R. Hamilton 19, T. Gibson 14, O. Asik 10, J. Lucas 7, C. Watson 6, C. Boozer 3, K. Korver 0, R. Brewer 0, J. Butler 0 Stan rywalizacji: 4:2 dla Sixers |